hrm.pl       bcslegal.pl       praktykanci.pl       targiprawnicze.pl       zakrecwprawo.pl       7oranges.pl
Zaloguj się

Nie masz konta? Zarejestruj się »

Co jest produktem niebezpiecznym według Kodeksu Cywilnego?
PDF Drukuj Email powrt
Dodano: 17.01.11

„Co jest produktem niebezpiecznym według Kodeksu Cywilnego?” – referat Tomasza Palaka, studenta Uniwersytetu Gdańskiego wygłoszony podczas Ogólnopolskiej konferencji „Kup teraz”.

W doktrynie spotykany jest pogląd zmierzający do wyodrębnienia pojęć produktu niebezpiecznego oraz rzeczy niebezpiecznej[1]. Rozróżnienie to miałoby bowiem poprzez konieczność zastosowania metody przemysłowej do wytworzenia rzeczy będącej produktem zmierzać do wyłączenia z zakresu uregulowania tytułu VI[1] KC rękodzieła. Ze względu jednak na powszechne dążenie do jak najszerszego interpretowania zakresu znaczeniowego pojęcia w celu jak najpełniejszej ochrony nabywców produktu, w przeważającej części tez z pism podział ten nie jest wprowadzony. Ponadto – jako że ustawa nie wprowadza takiej problematyki – zbędne wydaje się rozstrzyganie, czy produktem może również być rzecz używana.[2] W przypadku ujawnienia się niebezpiecznych właściwości produktu dopiero u innego niż pierwotny posiadacz rzeczy, odpowiedzialność za jego wprowadzenie do obrotu nie zostaje zdjęta z podmiotów wskazanych w art 449[2] – 449[6] Kodeksu Cywilnego. Właściwość ta musi jednakże istnieć już w momencie wprowadzenia do obrotu.

Za produkt niebezpieczny nie można naturalnie uznać nieruchomości, zatem w przypadku  zawalenia się budynku odpowiedzialność nie będzie ponoszona na mocy Tytułu VI[1] KC. Pod tę regulację podlegają natomiast części składowe nieruchomości, np. odrywające się instalacje oświetleniowe.[3] Tym samym przytoczony kazus podlega jednocześnie omawianemu reżimowi Tytułu VI[1] KC, a ponadto art 434 KC. Zgodnie z nim bowiem, samoistny posiadacz budowli – o ile nie wykaże wad w budowie – odpowiada nie tylko za jej zawalenie się, ale również oderwanie się jej części. Poszkodowany może zatem dążyć do pociągnięcia do odpowiedzialności zarówno samoistnego posiadacza budowli, jak również producenta czy importera instalacji oświetleniowych.

Mimo, że wyjęte z obrotu, krew ludzka i organy są również uznane za większość doktryny za produkt, a wprost za leki.[4] Jednakże objęcie krwi oraz organów reżimem 449[1] – 449[11] KC, wywołać może dwojakiego rodzaju negatywne skutki. Przede wszystkim, wskutek ryzyka poniesienia nieuzasadnionych konsekwencji nastąpi zahamowanie postępu w zakresie nauk medycznych. Co więcej, w przypadku omawianych produktów wystąpi również problem wskazania ich wytwórcy, będącego zarazem ewentualnym odpowiedzialnym za produkt niebezpieczny.[5] Warto w tym miejscu zauważyć, że ustawodawcy Francji i Wielkiej Brytanii podczas implementacji prawa europejskiego[6] wypracowali rozwiązanie kompromisowe. Przepisy te stosuje się odpowiednio również do krwi ludzkiej i organów, o ile pochodzą z profesjonalnych instytucji pośredniczących odpowiedzialnych z ich przygotowanie, przetwarzanie i dostarczenie – zaś przykładem może być w prezentowanej regulacji bank spermy.

Po omówieniu zdania pierwszego art 449[1] § 2 Kodeksu Cywilnego, należy kontynuować rozważania przechodząc do dalszej części przepisu. Zgodnie z nim „za produkt uważa się także zwierzęta i energię elektryczną”. Na podstawie z art 1 ust z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie praw zwierząt, zwierzę nie jest rzeczą – jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia. Stąd celowym zabiegiem wydaje się wymienienie przez ustawodawcę zwierząt jako podmiotów mieszczących się w kodeksowej definicji produktów niebezpiecznych. W przypadku bowiem braku tego doprecyzowania, zwierzę nie byłoby produktem, jako nie spełniające kryteriów „rzeczy ruchomej”. Ustawodawca tym samym celowo rozszerza reżim produktów niebezpiecznych na zwierzęta i szkody przez nie wyrządzone, usuwając wątpliwości, które miały miejsce w latach poprzednich.[7]

W doktrynie często podważane jest natomiast wymienienie w definicji jedynie energii elektrycznej. Wiadomym bowiem jest, iż inne rodzaje energii nie stanowią mniejszego niebezpieczeństwa niż elektryczna. Energia atomowa jest co prawda kompletnie uregulowana poprzez odrębną ustawę[8], jakie jednak może być uzasadnienie „ulgowego” potraktowania na przykład energii gazowej? Warto ponadto zauważyć, że w przytoczonej sytuacji ustawodawca zakłóca zasadę konkurencji poprzez różnicowanie pozycji podmiotów na rynku – producenci energii elektrycznej podlegają bowiem reżimowi z KC, a pozostali producenci (prócz wymienionych  producentów energii atomowej) nie podlegają w tym zakresie danym regulacjom. W doktrynie wystąpiły głosy, iż opierając się na względach celowościowych, nie ma wystarczającej podstawy do wspomnianego wyodrębnienia, co skutkować winno stosowaniem analogii zgodnej z art 555 KC.[9]


<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
 
Nasi partnerzy:
Copyright © 2009 - 2012 karieraprawnika.pl. Korzystanie z serwisu oznacza akceptacje regulaminu.